Zmiana pogody na bardziej jesienną to idealny moment, aby postraszyć skutecznie ludzi. Opresyjne reżimy wykorzystują każdy darmowy dar przyrody w walce z ludźmi, aby im tylko nie przyszło do głowy upomnieć się o swoje. 13 grudnia 1981 r. stan wojenny wprowadzono dokładnie w dniu, gdy dzień kończy się najwcześniej (choć nie jest najkrótszy), a grudniowa dżdżysta pogoda fatalnie wpływa na nasze psyche. Minister Śmierć widać czerpie z totalniackich wzorców i wyczekał, aż słońce przestało malować świat złotą, polską jesienią.
Rok temu jesienią byliśmy świadkami bezczelnej manipulacji liczbą "zakażonych". Gdy odsetek "plusów" wśród testowanych stał na poziomie 3% z dnia na dzień podwajano liczbę testowanych, by pokazać wzrost 100% zakażeń i wprowadzać obostrzenia i psychozę. To taka logika jakby z dnia na dzień podwoić kontrolę na drogach i dojść do wniosku, że dwa razy więcej kierowców jeździ po pijaku. Jeździ tyle samo tylko dwa razy więcej łapiemy "panie władzo" ;)